piątek, 12 grudnia 2014



Grudzień.

Czas od rozpoczęcia roku szkolnego zleciał mi niemiłosiernie szybko. Pamiętam pierwszy dzień liceum. Ta mieszanina strachu oraz niepewności która zawładnęła moim ciałem kiedy pierwszy raz przekraczałam próg nowej szkoły. Denerwowałam się i to strasznie. Rano mama próbowała mnie pocieszać, mówiąc że wszystko będzie dobrze, szybko odnajdę się w nowej klasie oraz zaprzyjaźnię się z innymi osobami. Typowa śpiewka rodziców.
Mimo to, rozpoczęcie tego roku szkolnego oznaczało dla mnie nowy początek. Początek który nie poszedł po mojej myśli.
Chodzę już do tej placówki od dwóch lat i w moim życiu wydarzyło się dość sporo. Nie wszystko poszło po mojej myśli, ale takie jest życie. 
Po głowie krążą mi różne scenariusze typu 'co by było gdyby?'. Przyznam że dość często odrywam się od świata realnego by móc w swoim własnym wyimaginowanym świecie układać dla siebie przyjemniejsze scenariusze. Niestety, większość z nich  normalnie by nie miała miejsca.
Jeżeli chodzi o dzień dzisiejszy, to jestem z niego zadowolona. Pomijając mały fakt iż czuję że będę chora. 
Wymieniłam kilka zdań z Nią i także widziałam Jego. 
Bawi mnie ta cała sytuacja, a najbardziej to jak przez te ostatnie wydarzenia On zmienił zdanie o mnie.
Nie opisywałam tych spraw w Tobie pamiętniczku, ponieważ nie chciałam rozdrapywać tego wszystkiego. Stało to co się stało. Jednak biorąc pod uwagę że i tak nie mogę wybić sobie tych rzeczy z głowy w najbliższych dniach bądź miesiącach opiszę tutaj wszystko zaczynając od początku.
Tak więc witaj mój drogi przyjacielu.
Mam na imię Cataleya, a to jest historia która rozpoczęła się dwa lata temu, dnia 1 września. Ten dzień wywrócił moje życie do góry nogami.